Zaznacz stronę

Legalizacja marihuany nie taka prosta, jakby się wydawało

 

W całej Polsce żyje około miliona osób cierpiących na różnego rodzaju choroby, w których pomóc może im lub wyłącznie ulżyć w bólu medyczna marihuana. Z dniem 1 listopada każdy lekarz może przepisać receptę, dzięki której w aptekach będzie można sporządzić leki na bazie konopi. Wydawałoby się, że sprawa jest „załatwiona”, ale nie wygląda to wcale tak prosto, jakby się wydawało. Jeszcze nie tak dawno w całej Polsce wręcz huczało od pogłosek i wiadomości dotyczących wejścia w życie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i ustawy o refundacji leków, dzięki której sprzedaż medycznej marihuany w Polsce do niedawna była nielegalna.

Dzięki nowelizacji będzie można kupić leki tworzone na bazie konopi na receptę w każdej aptece. Mimo, że preparaty nie będą refundowane już dzisiaj wiadomo, że chętnych nie brakuje. Niestety w naszym kraju istnieje pewne powiedzenie, które krąży i z pewnością idealnie wpisuje się w tą rzeczywistość: „Miało być pięknie, ale wyszło jak zwykle”. Dlaczego? Ponieważ zanim nowelizacja wejdzie tak naprawdę w życie, potrzebujący pacjenci będą musieli poczekać jeszcze prawdopodobnie do przyszłego roku, aby móc skorzystać z dobrodziejstw medycznej marihuany.

 

Trzeba poczekać na tańsze alternatywy

 

Do tej pory jedynym lekiem w Polsce, który był dostępny na bazie konopi był „Sativex”. Jest to lek, na który niestety niewielu potrzebujących pacjentów może sobie pozwolić. Cena kuracji miesięcznej Sativexu kosztuje naszą kieszeń kilka tysięcy złotych. Inną, nieco tańszą alternatywą może być sprowadzanie takich leków, jak: Bediol, Bedrocan czy Bedica na zasadzie importu docelowego. Niestety sama procedura i możliwość zamówienia tych leków jest mozolna i niezwykle skomplikowana i oczywiście czasochłonna.

W jaki sposób wyglądała wcześniej cała procedura? Po pierwsze lekarz, który chce wystawić receptę musiał wystąpić z wnioskiem o import docelowy danego produktu. Do wniosku należało dołączyć oczywiście historię choroby pacjenta oraz pozytywne rezultaty terapii medyczną marihuaną. Dalej wypełniony wniosek wędrował do wojewódzkiego konsultanta w danej dziedzinie np. neurologia dziecięca (padaczka lekooporna) czy onkologia. Po tym fakcie i uzyskaniu zgody wniosek trafiał do Ministerstwa Zdrowia, gdzie finalnie zainteresowany otrzymywał decyzję. Oczywiście to nie koniec całej przygody. Po uzyskaniu zgody z Ministerstwa Zdrowia lekarz, który wypełniał wcześniejszy wniosek mógł wystawić receptę, dzięki której mogliśmy kupić lek w aptece. Średni czas oczekiwania podczas takiej procedury to 6-12 tygodni.

Procedura uległa zmianie. Każdy lekarz od niedawna może, prócz lekarza weterynarii, wystawić receptę, na której musi wypisać postać leku, ilość substancji leczniczej oraz dokładny sposób dawkowania leku. Procedura wygląda na prostą? Nie do końca. Dlaczego? Ponieważ fakt, że cała terapia to dość innowacyjny pomysł tak naprawdę niewielu lekarzy w kraju posiada wiedzę, która umożliwiałaby im podjęcie się leczenia leczniczą marihuaną. Niestety sytuacja wygląda obecnie tak, że każdy lekarz, który chce wypisać taką receptę i podjąć się leczenia, musi samodzielnie szukać informacji wśród obcojęzycznych opracowań lekarzy z innych krajów, publikacji naukowych lub po prostu znaleźć takie informacje w internecie.

 

Jak wygląda obecnie cała procedura z receptą w ręku?

 

Załóżmy, że jesteśmy właśnie szczęśliwymi posiadaczami legalnej recepty, którą możemy zrealizować w aptece. Oczywiście procedura wygląda w ten sposób, że udajemy się do apteki, gdzie czeka nas niestety kolejna „górka”. Apteka bowiem nie będzie w żadnym miejscu w Polsce prowadzić sprzedaży gotowych preparatów i leków. Jedyna możliwość dla nas to wykonanie leku recepturowego na bazie surowców farmaceutycznych, czyli. ziela, wyciągów, nalewek farmaceutycznych czy żywicy konopi. Oczywiście innych niż włókniste. Wszystkie te produkty niestety muszą być sprowadzane przez firmy farmaceutyczne z zagranicy. I muszą one otrzymać na taką procedurę rządową zgodę.

Niestety w tej chwili czekamy na rozporządzenie Ministra Zdrowia, który powinien dostarczyć w jak najbliższym czasie odpowiednie wytyczne dotyczące całej procedury. Dopiero wtedy firmy zajmujące się dystrybucją do aptek będą mogły złożyć wniosek o dopuszczenie produktów sprowadzanych z zagranicy do obrotu na terenie Polski. Niestety Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych ma aż 270 dni na rozpatrzenie dokumentacji oraz wydanie ostatecznej decyzji. Tak więc najprawdopodobniej będziemy zmuszeni poczekać jeszcze długo zanim cokolwiek się wydarzy i pacjenci, którzy już ustawiają się w kolejkach będą mogli ulżyć sobie w cierpieniu.

Oznacza to wszystko tylko tyle, że będziemy musieli poczekać z pewnością jeszcze cały rok zanim będzie możliwe zorganizowanie dystrybucji i wdrożenie całościowego procesu. Tak więc musimy uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że wszystkie procedury będą trwały znacznie krócej.

Jaką cenę będą zmuszeni zapłacić potrzebujący za leczenie preparatami na bazie konopi? Eksperci, którzy już oszacowali koszty leczenie twierdzą, że gram medycznej marihuany może kosztować w granicach 50-60 zł. Do tego oczywiście należało będzie doliczyć koszty sprowadzenia surowca, marżę hurtowni i aptek. Co to oznacza? Tak naprawdę tylko tyle, że cena leczenia niestety się nie zmieni i z wyliczeń wynika dokładnie, że każdy chory będzie musiał zapłacić około kilka tysięcy złotych.

Niestety wynika z tego tylko tyle, że chorzy mimo poprawienia ustawy nadal uderzają głową w mur i polską, brutalną rzeczywistość, która skłania każdego do refleksji – czy legalna marihuana to dobry wybór? Bo tak naprawdę to już przestaje być śmieszne…

Źródła:

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii: http://orka.sejm.gov.pl/opinie8.nsf/nazwa/812_u/$file/812_u.pdf

https://mgr.farm/content/od-31-pazdziernika-marihuana-legalna-ale-ciagle-nieosiagalna-w-aptekach

http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,22464593,dla-kogo-medyczna-marihuana-kto-moze-dostac-recepte-na-leki.html